Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

Krwawa próba

Kilkanaście tysięcy wiernych gęsto wypełniało plac główny metropolii Sawafir. To właśnie tam, w samym jego środku, stał najważniejszy budynek w całym regionie – Wielka Katedra Yadskorn. Tak jak sama nazwa mówi, był to budynek prawdziwie majestatyczny. Bogato zdobiony religijnymi i historycznymi płaskorzeźbami, wysoki na prawie 150 metrów, długi na 130 i szeroki na 100 – robił ogromne wrażenie. Tym bardziej, że sam plac, na którym się znajdował, był na podwyższeniu, na które prowadziło sto wąskich, otaczających go schodów. Zazwyczaj jednak nie było ich widać, bo przestrzeń była prawie całymi dniami zajęta przez wyznawców Pradawnego. Było to jedyne miejsce w całym Sawafirze, gdzie mogli się tak tłumnie zbierać ludzie. Samo miasto nie oferowało żadnych publicznie otwartych dużych placów, parków ani innych miejsc, gdzie mieszkańcy mogliby odpoczywać. Było za to pełne przytłaczających, wąskich brukowanych uliczek i stosunkowo wysokich, czteropoziomowych kamienic ciągnących się niemal bez ko...

Przekleństwo głodu

Kalira położyła na ziemi upolowanego wcześniej dzikiego ptaka. Mimo, że mogła go przyrządzić nad ogniskiem i w ten sposób złagodzić głód, zdecydowała się tego nie robić. Posiłek przygotowany z niego byłby mały i tak naprawdę średnio pożywny. Nie starczyłoby dla niej, a podróżujący z nią Vorbis i Selhar też byli głodni. Dlatego zdecydowała się działać inaczej. Po odpowiednim umiejscowieniu przynęty na otwartej przestrzeni, schowała się w pobliskich krzakach. Będąc w pewnej odległości, w ten sam sposób schowali się Vorbis i Selhar. Spojrzała na nich porozumiewawczo, po czym z kieszeni płaszcza wyciągnęła malutką fiolkę. Wylała sobie zawartość na dłoń i dokładnie wysmarowała całą odsłoniętą skórę. Gdy to już zrobiła w jej ręce trafiła kolejna fiolka. Płyn, który się w niej znajdował wylądował na ubraniu i butach. — Teraz wystarczy chwilę poczekać — pomyślała. Minęła jedna chwila. Potem kolejna – dłuższa. Potem następna… i następna. Nagle usłyszała szelest. Nie zdążyła do końca przetworzyć...

Noc na północy

Jego buty były całkowicie przemoczone, a długi płaszcz oprócz tego jeszcze podarty, ale powoli i konsekwentnie przemierzał jedną z węższych odnóg Nahr AlSawafir. Ten odcinek był płytki do kolan, ale gęsty las i lekki dreszcz napięcia spowodowany powierzonym zadaniem potęgowały nawet i tę z pozoru niedużą trudność. — Kurwa nic nie widzę przez tę mgłę — dobiegł go twardy, męski głos zza pleców. — Zamknij się Selhar. Jeszcze nas usłyszą — nadeszła odpowiedź nakreślona miękkim kobiecym głosem.  — Mam to gdzieś — usłyszą, nie usłyszą. I tak na tym odludziu pewnie nikogo innego tu nie ma, a tamtych i tak mamy zlikwidować, więc co to za różnica, czy śmierć nadejdzie z zaskoczenia, czy po chwili walki. — Ma gigantyczne znaczenie Selhar — cicho odpowiedział z przodu kolumny Vorbis. — Jak którykolwiek z nich ucieknie, albo cokolwiek pójdzie nie tak i ktokolwiek cię rozpozna, to sam wiesz co się z tobą stanie. Po prostu nie bądź lekkomyślny i się skup. Jasne? — Dobra dobra. To najprostsze zad...